wtorek, 17 maja 2011

Sklep internetowy z soczewkami

Poniżej projekt sklepu internetowego z soczewkami kontaktowymi. Strona niestety jeszcze nie funkcjonuje na serwerze, ale mam nadzieje, że za niedługo już się pojawi :)

środa, 4 maja 2011

Fryzjer Styl

Niedawno mi się przypomniało, że kilka miesięcy temu zrobiłam parę zdjęć wnętrz salonu fryzjerskiego w Chorzowie.
W tym samym czasie powstawała strona internetowa i dopiero dziś udało mi się dowiedzieć, jaki ma adres.
Zdjęcia robiłam bez jakiegokolwiek sprzętu oświetleniowego, korzystając wyłącznie ze światła zastanego, jakie oferowały żarowki i żaróweczki świecące w różnych kolorach z wielu źródeł.






Pozostałe zdjęcia można objerzeć tu

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

niedziela, 17 kwietnia 2011

Stoły bilardowe dla Radleya

Poniżej parę ujęć z sesji dla firmy Radley, która sprzedaje stoły bilardowe.



wtorek, 12 kwietnia 2011

Sesja Dla Gosi Gwóźdź

Po długuuugiej przerwie postanowiłam... a właściwie nie – bo koniec z postanowieniami, których potem się nie przestrzega – po prostu po długiej przerwie pojawiła się okazja do zrobienia paru zdjęć. Moja znajoma ze studiów, Gosia, poprosiła mnie o zorganizowanie dla niej sesji zdjęciowej, która odbyła się 26 marca. Zdjęcia nadal jeszcze obrabiam, ale myślę, że kilka z nich mogę już wrzucić na bloga, aby wreszcie odżył. Malowala Matleena.





środa, 20 stycznia 2010

Ignaś i Ulka - moi siostrzeńcy

Ignas uwielbia pociągi i wszystko, co jest z nimi związane



a Ulka kocha pluszaki, szczególnie jesli sa duże i miękkie i przypominają Beja - czyli goldena od wujków z Opola :)

czwartek, 17 grudnia 2009

Odgrzewanie Kolety :)

Coś mnie wczoraj wzięło na odgrzewanie kotletów i wzięłam się za ponowną obróbkę zdjęć Kolety, która pozowała przed moim obiektywem we wrześniu.

Możliwe, że jednym z powodów były cudowne zdjęcia Katarzyny Rzeszowskiej, którą jestem od pewnego czasu zachwycona – i która przepięknie sfotografowała Koletę. Koleta ma w swoim portfolio 4 portrety Rzeszowskiej – każdy jest inny, ma inną stylizację, makijaż, klimat, pozę, przekaz, cel i co jeszcze chcecie. Każdy jest wypieszczony do ostatniego piksela, każdy tworzy odrębną, mocną, niezachwianą całość. To naprawdę godne podziwu i imponuje mi to szalenie.

Wracając do tematu, drugim z powodów mogły być nowe metody obrobki, które ostatniego czasu miałam okazję poznać i chciałam je wypróbować jeszcze raz na zdjęciach, które już kiedyś obrabiałam. Cóż, banalnie stwierdzę, że człowiek uczy się całe życie i wiem, że pewnie już za chwile i to, co teraz zastosowałam, pójdzie do lamusa. Niemniej cieszę się tym małym odswieżeniem :)

Pozdrowienia dla Kolety :)

 

 

 
Posted by Picasa

środa, 16 grudnia 2009

Wasztaty "Portret i fashion" u Artura Nyka w FotografiaPro

12 grudnia miałam przyjemność spędzić caly dzień w studio na warsztatach z portretu i fashion, które prowadził Artur Nyk w szkole FotografiaPro w Chorzowie przy ul. Wolności. W warsztatach asystował Tomasz Ledwoch, a brało w nich udział 6 warsztatowiczów. Modelką była Agata Nowacka-Cygan, którą malowała dobrze już znana na moim blogu wizażystka Lila Krysiak :)

W czasie, gdy Lila malowała Agatę, Artur pokazywał nam i komentował slajdy, na ktorych oglądaliśmy zdjęcia przede wszystkim Patricka Demarchelier, którego wczesniej nie znałam.

Gdy modelka była gotowa, Artur przedstawił 3 sposoby oświetlenia 3 różnych stylizacji: czarnej, złotej i białej. Jak się okazało, każda z nich wymagała innego podejścia do oświetlenia. W czarnej należalo zwrócić uwagę na miękkie boczne światło, które podkreślało rysunek miękko układającego się materiału; w złotej uzyliśmy wielkiej złoto-srebrnej blendy, która sprawiła, że kolory sukienki zaczęły się skrzyć; w białej natomiast postawiliśmy na bardzo dużą ilość swiatła, aby uzyskać efekt monochromatyczności i czystości.

Akurat wtedy przyszedł catering i zrobiliśmy małą przerwę na obiad. Zostaliśmy podzieleni na 2 grupy, z których każda miała ustawić sobie we właściwy sposób lampy i samodzielnie pracować z modelką. Podczas gdy jedna grupa zajmowała się główkowaniem nt. „gdzie Artur tę lampę wtedy postawił?” :) druga grupa była na konsultacjach dwa kroki dalej ze zdjęciami własnego autorstwa, które Artur komentował: radził, co zrobić, żeby było lepiej, wskazywał błędy i zalety kazdego ze zdjęć. Potem była zamiana i tak własciwie juz do końca warsztatów.

Czas zleciał bardzo szybko, warsztaty trwały ponad 8 godzin, ale przyjemna atmosfera sprawiła, że w ogóle się tego nie odczuwało. Oczywiscie za wyjątkiem modelki Agaty, która najwięcej z nas napracowała sie podczas tego dnia, stojąc, pozując etc. i była w związku z tym bardzo zmęczona.

Prowadzenie warsztatów było bardzo dobrze zorganizowane, przekaz był jasny i czysty. Zdjęcia, które robił Artur w pierwszej części, mozna było bezposrednio ogladać na ekranie monitora, co pomagało w lepszym zrozumieniu procesu dochodzenia do najlepszego oświetlenia modelki w danej stylizacji. Artur wyszedł od punktu zero, w którym ustawiał 1-2 lampy, po czym robił zdjęcie i komentował następnie na ekranie jego błędy i wskazywał, co należy poprawić, aby było lepiej. Myślę, że jest to bardzo dobry i skuteczny sposób przekazania wiedzy tego typu.

Jesli miałabym wymienić jakies minusy tych warsztatów, to z pewnoscią to, że trwały zbyt krótko :) to oczywiscie żart, ale z drugiej strony właściwie wszystko mi się podobało. Był moment, w którym nastąpiło małe zamieszanie, jedna osoba fotografowała strasznie zmęczoną już modelkę, a reszta warsztatowiczów snuła się to tu, to tam czekając na swoją kolej. Być może część „slajdowa” mogłaby trwać krócej, na rzecz części praktycznej, ale z drugiej strony, porządny makijaż wymaga odrobiny więcej czasu. Moze mógłby być jakis punkt w programie, który zakładałby zmuszenie uczestników do większej kreatywności?

Aha. I był catering :) Naruszając zasady mojego nie-ideologicznego wegetarianizmu, jadłam krewetki :)


 

 

 

 
Posted by Picasa

poniedziałek, 23 listopada 2009

Martynka i Lilaż :)

W końcu, po baaaaaaaaardzo długiej przerwie, umowiłam się na tzw. Sesję TFP z Martyną. Wizaż zgodziła się zrobić Lila (właśnie – pewnie z powodu później pory i zmęczenia – pomyliłam się i zaczęłam zdanie od „Lilaż” kontaminując słowo „wizaż” i „Lila”, co chyba generalnie wypadło bardzo ciekawie, szczególnie w kontekście mojej ulubionej wizażystki :) ). Już wcześniej wymyslilam, aby Lila zrobila make up w tonacji błękitnej, co Lila potwierdzila fachową opinią, że będzie jej w tym very good :) Martyna ma alabastrową gładką skórę. Zaplanowałam zrobić parę motywów z niebieskimi rekwizytami (makijaż, kwiatuch, biżuteria, książka, Lila przyniosła piórka), oczywiście w stylu portretowym. Pożyczyłam czarną satynę. Przestudiowałam także pod kątem oświetlenia pożyczoną książkę nt. Fotografowania bielizny i spodobał mi się jeden motyw z leżącą modelką (dłonie były ułożone w fantastyczny sposób), światłem padającym z tyłu z okna i światłem rozproszonym przednim. W książki była użyta lampa z dyfuzorem, czego ja oczywiście nie posiadam i użyłam zwykłej blendy, nota bene własnoręcznie wykonanej z kartonu i folii aluminiowej. Trzeba sobie radzić w życiu. Sesja przebiegała w przemiłej atmosferze, Lila pojechała z makijażem, a Martyna z pozowaniem :) Na chwile obecną obrobiłam tylko 3 zdjęcia. Po raz pierwszy napotkałam przeszkodę techniczną nie do przeskoczenia, sprzęt po raz pierwszy mnie ograniczył. Zawsze starałam się nie myśleć w takich kategoriach, ale tym razem się nie udało. Większosc zdjęć wyszła zaszumionych z powodu niedostatecznego oświetlenia / 50-tki która nie ostrzy na nieskończoność / kita który jest ciemny. Nie wszystko naraz – wystarczyłaby jedna rzecz z trzech powyższych, aby zdjęcia wyszły ekstra, bowiem sam motyw, sposób oświetlenia a także gra modelki były super. Niestety. MUSZĘ zainwestować w sprzęt. Może na wiosnę da rade coś kupić, chociażby 50-tkę 1/8. Okazuje się też, chyba że to tylko moje dyletanckie widzimisię, że ten cały zachwalany Fuji S5 Pro wcale nie jest taki ekstra. Nie radzi sobie z szumem i większym ISO (nie mówie o 1600 a juz o 400!). Jakość fot pozostawia wiele do życzenia. Chociaż może być i tak, że to ja jestem taki małpiszon, który nic nie rozumie. Jeszcze co do mojego rozwoju fotograficznego – przerwa była tylko w prywatnych TFP. Od ponad miesiąca bowiem pracuję w Agencji EBLIS B&L i na brak sesji bynajmniej nie narzekam. Dużo wyzwań, dużo nauki, długa droga przede mną. Ale damy rade! Poniżej 3 foty z Martyną. Na razie obróbka stanęła, ponieważ przerzucając się z pc-ta na lapcia, okazało się, że mój monitor do obróbki nie lubi się zbytno z rzeczonym lapciem, i trzeba tę parę jeszcze ujarzmić, aby zechciała stworzyć zgrany tim. Z sesjami TFP chyba jednak znów się rozkręcam i zamierzam tak co 2-3 tygodnie jakis ciekawy projekcik robić. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.







A dobra! Wrzuce jeszcze te fote z kontrą, chociaż jej jakosc to fatal error. Ale reszta jest spoko. A najbardziej Martyna i swiatelko kontrujące.

czwartek, 8 października 2009

Cudowna architektura - wyniki konkursu

Miło mi ponformować, że 3 zdjęcia mojego autorstwa zostały wyróżnione w konkursie „Cudowna Architektura”, organizowanym przez Centrum Usług Drukarskich. Wszystkie zdjęcia zostaną wykorzystane do produkcji firmowego kalendarza CUD-u na 2010 rok. Jedno z moich zdjęć zostało wybrane na okładkę, dwa pozostałe będą zamieszczone w środku.
To już drugi fotograficzny konkurs organizowany przez CUD, w którym wzięłam udział. Rok temu w ramach konkursu „Cudowne zwierzęta” jury wybrało do kalendarza 2 moje zdjęcia.
Bardzo się ciesze z wyników tegorocznej edycji. Serdecznie dziękuję!







wtorek, 29 września 2009

Zdjęcia do spektaklu "Maszynopis" (25.09.09)

25 września Teatr „Bez Paniki” po raz ostatni wystawiał swoją debiutancką sztukę „Maszynopis” w reż. Piotra Zalewskiego na deskach Teatru Korez w Katowicach. Zostałam poproszona o wykonanie dokumentacji fotograficznej z przygotowań do spektaklu, a także z samego przedstawienia. Na stronie teatru, oprócz zdjęć z "Maszynopisu" można znaleźć także zdjęcia z innego spektaklu – „Bierzcie i jedzcie” – które wykonałam w maju tego roku.










czwartek, 24 września 2009

Asystentka w Eblis'ie (15.09.09)

Tego dnia po raz kolejny asystowałam w Agencji Reklamowej „Eblis”. Fotografował Paweł Zając. Sesja nastawiona była na akt, nagość subtelnie odkrytą i topless.

Koleta (12.09.09) - Chorzów

Koleta

 
Posted by Picasa

wtorek, 8 września 2009

Natalia Szymiec i Ola (8.09.09) - Chorzów

Dziś w moim domu odbyła się sesja z dawną znajomą, Natalią Szymiec. Malowała znajoma, z kolei, Natalii – Ola. Miały być portrety i są portrety. Natalia przyniosła świetny sweter. Włosy miała mieć gładkie, a makijaż mocny.








niedziela, 6 września 2009

Aktualizacja strony www.annaliwia.com (6.09.09)

Dzisiejszego dnia po raz kolejny w przeciągu czterech miesięcy zaktualizowałam wraz z Bartkiem (mój ukochany (i) informatyk :)) swoją stronę www.annaliwia.com, która aż się prosiła o pasek menu, a przede wszystkim o dane kontaktowe. Pojawiła się strona powitalna (na razie w wersji roboczej), strona główna – na której za każdym razem wyswietla się inne zdjęcie z portfolia (zasługa Bartka, który trochę się nasiedział na tym „effektem”), zaktualizowane portfolio, parę słów o mnie wraz ze zdjęciem, dane kontaktowe oraz link do bloga. Całość nie stanowi jeszcze przedmiotu moich marzeń, ale żołwim tempem zbliżamy się do ideału. W najbliższych planach jest rozbudowanie portfolia o zdjęcia z innych kategorii, m.in. wnętrza, jedzenie i dzieci, a także przygotowanie oferty na klientów. Zapraszam do oglądania!

Asystentka u Artura Nyka (27.08.09 i 2.09.09)

27 sierpnia pojechałam jako asystentka Artura Nyka na sesję z Moniką Gocman – bardzo piękną, wesołą dziewczyną, która zabawiała nas różnymi, czasem niesamowitymi, opowieściami. Sesja miała miejsce pośród drzew, a Monika miała odegrać rolę leśnego, dzikiego stworzenia.

2 września natomiast, z tą samą modelką, pojechaliśmy do Mysłowic, aby w pewnym bardzo luksusowym domku zrobić parę „rodzinnych” zdjęć, w których udział miały także brać dzieci pani domu. Była to moim zdaniem jedna z najtrudniejszych sesji, w jakich brałam udział z Arturem. Oczywiście ja tylko asystowałam. Artur wykazał się znakomitą wiedzą na temat trudnej sztuki rozstawienia lamp w różnych punktach przestrzeni mieszkania tak, aby na zdjęciu każdy element został prawidłowo oświetlony. Monika wzięła ze sobą świetne ubrania, umalowała się i kapitalnie pozowała. Najwięcej „roboty” jednak było z dziećmi - ciężko ujarzmić ten piąty żywioł, a to, co się tam działo, ciężko opisać :)

Nie obyło się bez drobnej przygody ze zwięrzętami, jak to ostatnio zaczyna stawać się zwyczajowym elementem sesji z Arturem – przyszedł do nas kot, bardzo miły i łasy na pieszczoty. Salon domu był prawie w całości przeszklony, od samej ziemi. Kot siedział na zewnątrz, za szybą znajdująca się na przeciwko stanowiska fotograficznego. Położył się na grzbiecie, aby się umyć i stał się dla nas niewidoczny. W pewnej chwili w oknie pojawiła się tylko pojedyncza, stercząca do góry łapa. Wyglądało to bardzo zabawnie, tym bardziej, że przypadkowo została uwieczniona na zdjęciu. Po jakimś czasie, gdy przenieślimy się z aparatem na drugą stronę salonu, zauważyłam za inną szybą tego samego kota, jak stał na stole a łeb trzymał w mojej torebce. Po chwili ze środka wyłoniła się przeżuwająca moje kanapki kocia paszcza. Tym sposobem do końca dnia zostałam o pustym żołądku...

Wszystkie te anegdotki w zamian za zdjęcia z backstage’u, których jak zwykle nie zrobiłam.

Julita i Lila (26.08.09) - Katowice

Julita jest drobną, ładną dziewczyną a w swoim portoflio ma zdjęcia głównie przedstawiające ją bądź jako lalkę, bądź jako smutną, zagubioną dziewczynkę. Dlatego też postawiłam na rockową, ostrą stylizację. Chciałam ubrać ją w skórę, poprosić wizażystkę (Lila) o mocny makijaż a samą modelkę o parę groźnych min. Nie do końca wyszło tak, jak chciałam, ponieważ Julicie najzwyczajniej w świecie nie jest dobrze, gdy krzywi buzię w nienawistnym uśmiechu, ale myślę, że namiastkę tego klimatu udało nam się uchwycić, a przynajmniej oddalić się trochę od tej nieco przesłodzonej strony jej portfolia.















W drugiej odsłonie Lila wyciągnęła z torby wspanialy kapelusz po swoim pradziadku, zrobiła kok z boku głowy i powstało parę bardzo kobiecych portretów. Zapraszam do oglądania.